29.06.2009

Kamera cyfrowa i komputer zastąpione dziurką w tekturowym pudełku


Szkic pokazujący jak


nakładają się dwa obrazy
naświetlone przez dwie różne osoby.

Brzmi to może śmiesznie, ale szalona koncepcja udaje się z powodzeniem. Wymyślili ją parę lat temu i prowadzą dalej dwaj galernicy ze Stuttgartu Przemek Zajfert i... Koncepcja jest niby prosta, bo któż nie zna urządzenia "camera obscura", praktycznie każdy a na sto procent każdy fotograf. Cały projekt jest zadedykowany polskiemu artyście Romanowi Opałce.
Koncepcja: galeria buduje tekturowe pudełko na którego denku znajduje się światłoczuły film, który aby naświetlić należy nakłuć przgotowaną szpilką otwór w zaznaczonym miejscu tekturowego pudełka i zakleić go przygotownym kawałkiem taśmy po prawidłowej ekspozycji. Ekspozycja jest z reguły długotrwała poza ujęciami w pełnym słońcu, zresztą kamera przychodzi z instrukcją obsługi i tabelą czasów jakich należy użyć w stosownych warunkach oświetleniowych.Powstaje z takiego zabiegu arcy ciekawa odbitka wszak połowa fotki z reguły przypada jednemu a połowa drugiemu wykonawcy zdjęcia, którzy się nie znają i najczęściej wykonują fotkę w różnych częściach globu.

Fotografia powstała z dziurki #125 wykonanej przez Mary Fahy z Columbus 
w Stanach Zjednoczonych i dziurki #126 przez autora tego blou z Nowego Jorku

Dochodzi do tego prosto, galeria wystawia raz w tygodniu dwie dziurki (czyli dwa numery) na ebejową aukcję na internecie. Szczęśliwy nabywca dajmy na to dziurki nr. 160 otrzymuje przesyłke od galeri z adresem szczęściarza z nr 161 gdzie ją po naświetleniu wysyła, a ten z kolei przesyła całość z powrotem do galerii, gdzie cała fotografia jest wywoływana i powstają w ten sposób trzy odbitki, po jednej dla obu twórców i galerii. Rewelacja tego pomysłu polega na tym że są to fragmenty życia ludzi ze sobą nie związanych połączone w jeden łańcuch obrazu przdstawionego przy pomocy fotografi. Osoby które się nie znają nie mając nic ze sobą wspólnego nagle łączą się w jeden strumień świadomości. Czy jest to odpowiedź na pęd jakiemu się poddajemy ze względu na wynalazki takie jak internet czy iPhone, który już trudno ustalić czy jest telefonem, komputerem personalnym a może zwykłym "szpiegiem osobistym" przekazującym ciśnienie i zawartość cukru we krwi właściwym władzom? Na zakończenie "smaczna" wiadomość, Przemek Zajfert i Burkhard Walther obiecują że po zebraniu (nie wszyscy przesyłają naświetlone filmy w przyzwoitym czasie) sensownej liczby fotek będą to wydawać w formie albumu powiedzmy nr. 1-400 po czym 401-800 itd. Najważniejszą różnicą w ich koncepcji a Opałki jest to że ich kocepcja się nigdy nie skończy dopóki ktoś to będzie kontynuował a więc jest to koncepcja WIECZNA



i więcej ...

Janusz Skowron w zaprzyjaźnionej kawiarni Starbucks na Manhattan Ave.

Przed zimą, akryl na płotnie - 2008
Poszukiwanie wiosny, akryl na płotnie - 2008

To będzie już 25. mini wystawa w kawiarni Starbucks na Manhattan Ave. której jednoosobowym dyrygentem jest Janusz Skowron.Skowron uprawia malarstwo, grafiką warsztatową, fotografię i rysunek. Poza tym wszystkim jest działaczem z powołania, organizuje wystawy, jest jednym z najbardziej aktywnych członków grupy artystycznej Emocjonaliści, w której pracuje już ponad 12 lat, do tego prowadzi zajęcia plastyczne dla seniorów i organizuje ich życie kulturalne. Pomysł prezentacji sztuki w kawiarni Starbucks narodził się w czerwcu 2007 roku, a więc mamy drugą rocznicę. Na 25. prezentację Skowron wybrał swoje malarstwo. Prezentuje trzy spore olejne obrazy. Tytuł wystawy to "Poszukiwanie wiosny". Janusz pokazuje że, można skromnymi środkami i niewielkim nakładem finansów zrobić fajne i nie na chwilę prezentacje sztuki. 

Każdej mini wystawie towarzyszy mini katalog kolorowa łamana na trzy broszura z informacją o prezentowanym artyście, reprodukcjami wszystkich wystawionych prac i listą artystów do tej pory pokazywanych, która w tej chwili obejmuje już 25 nazwisk. Inicjatywa nie tylko godna pochwały ale naśladowania. Starbucks to miejsce, gdzie przesiaduje tłum praktycznie o każdej porze dnia, a więc promocja jest spora, ludzie pytają o obrazy, piszą mejle do artystów i organizatora.
Janusz rozumie artystów, może dlatego jest mu łatwiej podejmować ciekawe i proste w zamyśle akcje. Na Greenpoincie gdzie jest co najmniej kilkunastu polskich artystów, powinno być pełno poskiej sztuki w polskich miejscach, ale jakoś nie ma. Może nie wszyscy lubią jak jest ładnie?
Wystawę można oglądać do 15 lipca




Lato, akryl na płotnie - 2008

i więcej ....

Filmy Luksus i Szklana pułapka na XII BiFF


Kadr z filmu Szklanna pułapka
Jarka Sztandery trzydziestodziewięciominutowy film Luksus i piętnastominutowy dokument Szklana pułapka Pawła Ferdeka.
Film Luksus wyświetlany był także na nowojorskim festiwalu polskich filmów Hani Hartowicz kilka tygodni temu. Film otrzymał już nagrodę główną w wysokości 5.000 zł z Państwowej Wyższej Szkoły Filmowej, Telewizyjnej i Teatralnej w Łodzi. Poprzedni fim Jarka Sztandery Po Cud o wyprawie niepełnosprawnych do sanktuarium w Lourdes na południu Francji otrzymał już wcześniej kilka nagród przeznaczonych dla filmów krótkometrażowych. Luksus opowiada o skomplikowanej relacji między pedofilem a jego partnerem.
Szklana pułapka to z kolei tzw, "pierwszy dokument" czyli studencki film Pawła Ferdeka. Ferdek to podróżnik, scenarzysta i reżyser, absolwent wydziału Stosunków Międzynarodowych na Uniwersytecie Warszawskim, akademii grupy teatralnej Gardzienice i Mistrzowskiej Szkoły Reżyserii Filmowej Andrzeja Wajdy.
Oba filmy i ich autorzy to dla mnie znak rosnącej niezależności polskich twórców od polskiego przecież małego rynku. Festiwal Brookliński ciepło przyjmowany przez lokalną nowojorską prasę począwszy od New York Times aż po etniczne gazety jak Nowy Dziennik to dobre forum do pokazania światu swoich debiutanckich utworów. W takim miejscu zawsze jest większa szansa bycia zauważonym nawet jak się nie dostanie do Holywood na drugi dzień.
Od 5 do 14 czerwca można się zapoznać z twóczością niezależnych artystów filmowych z całego świata na dorocznym Brooklyn International Film Festival. 
To już XII rok prezentacji niezależnych artystów spoza głównego nurtu i kina komercyjnego na nowojorskim Brooklynie. Mamy dwóch polskich artystów i ich dwa krótkometrażowe filmy do obejrzenia.



i więcej ...

The Film Factory Rutgera Hauera w Rotterdamie

Okładka filmu Lecha Majewskiego
Ogród ziemskich rozkoszy
w wersji amerykańskiej
Lech Majewski nasz mistrz od magicznych filmów siedzi w pociągu jadącym do Rotterdamu gdzie został nauczycielem. Lech Majewski, którego filmy na DVD nareszcie można kupić w USA, podjął się pracy jako nauczyciel w niezwykłej zupełnie szkole. Szkoła znajduje się w Rotterdamie, a została założona przez znanego aktora Rutgera Hauera (Nighthawks, Blade Runner, Wanted - Dead or Alive). Cały projekt nosi nazwę Film Factory i gromadzi ludzi z całego świata tak nauczycieli jak i studentów w czerwcu na 10 dni. Każdy z 30 studentów robi film pod okiem jednego z mistrzów, którzy zmieniają się co roku.
Majewski człowiek niezliczonych talentów jako artysta najbardziej zadziwa swoim zasięgiem na cały świat. Przez ostatnie parę lat wystawiał swoje dzieła w najważniejszych muzeach sztuki współczesnej na świecie począwszy od nowojorskiego MOMA przed paru laty, aż do Nowej Zelandii i Irlandii przed paroma tygodniami.









Muzeum Sztuki Współczesnej w Łodzi z ekspozycją Lecha Majewskiego
Jest w ciągłym ruchu. Jeździ po świecie pracując praktycznie wszędzie. Stworzył w ten sposób nie znany w Polsce do tej pory typ artysty międzynarodowego czyli światowego. Mimo tego że "mieszka" w Polsce jednak większość czasu spędza poza krajem. W żaden sposób nie ogranicza się ani do polskiego odbiorcy, ani do osób, z którymi współpracuje. Praca bez granic co w przypadku Lecha Majewskiego to robienie sztuki teatralnej w Niemczech, nauczanie w Holandii, malowanie w USA, montaż filmu w Polsce i w międzyczasie pisanie poezji i komponowanie muzyki. Myślę, że mogę mu nadać tytuł "Ambasadora Polskiej Sztuki". Jest go wszędzie pełno bez względu na to, czy pracuje, czy wystawia.

Lubomir Tomaszewski ogniem malowane





Rzeźba Lubka, która została przyjęta
jako logo przez grupę Emocjonalistów
Rzeźby Lubomira Tomaszewskiego budzą bardzo różne reakcje wśród miłośników sztuki, a szczególnie ostatni wynalazek Lubka - ogniem malowanie. Lubomir Tomaszewski dla przyjaciół i artystów po prostu czule Lubek jest artystą nie tyle kontrowersyjnym, co budzącym skrajne emocje wśród kolegów artystów i kolekcjonerów. Jedni mówią ... to nie sztuka to korzenioplastyka ..., czy ... no to co on tam zrobił, przecież znalazł kawałek kamienia i dołożył blachę ...
Nie myślę że jest to aż takie proste choćby dlatego że gdyby było każdy pewnie by chętnie sobie zbudował wielką piękną rzeźbę w swoim ogródku. Nie to jednak jest ważne. Lubek tworzy rzeźby z duszą jego prace prorywają odbiorcę właśnie tym że nie są trudne do zrozumienia, tym że tylko budzą mechanizm skojarzeń i wspomnień w patrzącym na jego prace.
Sztuka Lubka to frajda kiedy się patrzy, to frajda kiedy się postawi "już swoją" w domu to także frajda kiedy się o tym mówi. Prostota skojarzeń form naturalnych, na których Lubek opiera swoje główne konstrukcje zawsze zadziwia i imponuje. Po dołożeniu swoich "trzech groszy" z tych zwykłych kamieni i kawałków drewna wychodzą cuda. Stwory, tancerze, muzycy, zwierzęta, instrumenty i dobre duchy to główna armia Lubka twórczości. Wszystkie rzeźby mają warstwę poetycką, są zawsze co nieco niedopowiedziane, zostawiając miejsce na domyślność i interpretację.Lubek profesor emerytowany, założyciel grupy artystycznej Emocjonaliści, kumpel artystów i przyjaciel kolekcjonerów.
Zaprzyjaźniony od lat z Galerią Skulski w New Jersey właśnie tam obecnie pokazuje swoje dzieła. Galeria należy do Polish Cultural Foundation i jest prowadzona przez od lat z Lubkiem zaprzyjaźnioną znaną malarkę Aleksandrę K. Nowak. Lubek na tej wystawie trwającej od 12 czerwca do 23 lipca pokaże swoje reliefy, malowane ogniem obrazy i naturalnie rzeźby.
Otwarcie wystawy w piątek 12 czerwca o 20:00.





Rzeźba Myśliwy zrobiona z drewna i blachy miedziane


i więcej ....






26.06.2009

Targi sztuki w Bazylei po raz 40


obrazy Wężyk
Obrazy Joanny M. Wężyk które będą prezentowane na targach w Bazylei
Targi te pomyślane są od początku (1969) jako prezentacja sztuki kalibru muzealnego i startujących nieznanych artystów. Malarstwo Joanny M. Wężyk zmierza prosto na najwyższą półkę - dlatego warto tą artystke śledzić. Poczynania i efektywność wystawiennicza od kilku lat stawia Wężyk jako jedną z bardziej interesujących artystek z Nowego Jorku. Dodać należy do tego świetnie rozwijającą się karierę naukową Wężyk wszak jest adiunktem w School of Visual and Performing Arts i wykałada na Uniwersytecie Kean w New Jersey. Zainteresowanie kolekcjonerów obrazami Joanny rośnie systematycznie, nie mam cienia wąpliwości że po targach w Bazylei rzucą się na jej dzieła także polscy kolekcjonerzy.
Portfolio Joanny M. Wężyk można obejrzeć na jej autorskiej stronie internetowej.
Piszcie do Joanny na jej e-mail joannawezyk@yahoo.com
Ponad 300 galeri z całego świata za kilka dni będzie oferować sztukę wykreowaną przez artystów XX i XXI wieku. Malarstwo Joanny M. Wężyk znajdzie się w towarzystwie takich rekinów współczesnego rynku jak: Damien Hirst, Andy Warhol, Roy Lichtenstein czy Balthus, a to tylko czterech z ponad 2.5 tysiąca artystów, których prace zobaczą goście na tegorocznych targach sztuki w Bazylei.


i więcej ...
Artyści kolekcjonerzy - kolekcje

19.06.2009

Artyści - kolekcjonerzy - kolekcje

Akwarela Judyty Sobel z lat pięćdziesiątych, kolekcja autora
Witam, witam... witam serdecznie. Przyjaciół, artystów i kolekcjonerów. Blog ten będzie zbiorem informacji o życiu i pracy polskich artystów (nie zawsze tylko polskich), o ich wystawach, pracowniach i sukcesach. Do tego należy natychmiast dodać kolekcjonerów i ich wspaniałe kolekcje polskiej sztuki, rozproszone po całym świecie. Rozpoczynam pisanie blogu 29 maja 2009 dokładnie w 20 rocznicę mojego przybycia do Lipert Gallery na Greenpoincie, której właścicielem był Zbigniew Legutko i dla którego udało mi się przepracować jeden rok. Poznałem tam wielu wspaniałych artystów i kolekcjonerów. Dla osób które interesują się sztuką ten blog będzie pomocnym źródłem informacji o tym co robią i jak żyją polscy artyści. Ufam że będą możliwości wizytowania pracowni artystów na ich zaproszenia i obejrzenia z pierwszej ręki jak i nad czym obecnie pracują. Ufam że z czasem kolekcjonerzy polskiej sztuki będą często wizytować mój blog żeby znaleźć informacje o swoich ulubionych artystach i śledzić ich losy i ich dzieł. Nowy Dziennik zawsze bardzo przyjazny polskim artystom będzie teraz dodatkowo forum publicznym gdzie można pogadać, lub skomentować innych praktycznie anonimowo bez strachu o awanturę.
Sam wystawiam z grupą artystów Lubomira Tomaszewskiego Emocjonaliści, która składa się z ponad 20 artystów z różnych części świata. Mam na swoim koncie prowadzenie galerii, kurowanie kilkunastu wystaw innych artystów a także kolekcję prac polskich ilustratorów i prac na papierze artystów polskich pracujących poza Polską. Od wielu lat jestem dyrektorem artystycznym Nowego Dziennika dla którego pracuje już kilkanaście lat. Można się ze mna skontaktować przez e-mail pod adresem:mietko