26.02.2010

Xanti Schawinsky odkrywany na nowo



Anke Kempkes, właścicielka galerii
i współkurator wystawy
Larry List kurator wystawy





Prace Schawinsky'ego z lat 1940. wystawiła galeria "Broadway 1602". Schawinsky ujrzał światło dzienne dzięki pracy właścicielki galerii Anke Kempkes i współkuratora wystawy Larry'ego List.
Alexander "Xanti" Schawinsky urodził się w Bazylei, jako syn Reginy Bielawskiej i Benjamina Schawinsky. Już w 1924 roku studiował w Weimarskiej szkole Bauhausu z Wassylim Kandinsky, Paulem Klee, Lazlo Moholy-Nagy i Walterem Gropius.
Po przeniesieniu się do Drezna odwiedza często Paryż. Projektowanie graficzne i skrajnie eksperymentalna fotografia stają się dla niego na czas jakiś najważniejsze. Patrząc dzisiaj na fotografie z lat 20. ubiegłego wieku można zobaczyć w nich zapowiedź sztuki później nazwanej OpArt (optical art).

udomowiony, 1943

twarze wojny, 1942



Prace Schawinsky'ego charakteryzują się niezwyczajnie nowoczesnym podejściem do tematu, choć należy mu przyznać spory szacunek do starych mistrzów co właśnie świetnie pokazuje wystawa w Broadway 1602 Gallery. Seria rysunków przedstawiających twarze zbudowane z monotematycznych przedmiotów. Raz jest to knstrukcja rusztowania, raz biżuteria innym razem foremki do ciasta a to znów z wiszących na sznurze prześcieradeł.
Schawinsky wystawiał po raz pierwszy w Nowym Jorku w roku 1938. W kolejnych latach wystawia w Stanach Zjednoczonych bardzo dużo w wielu miastach i znanych muzeach. Pracował w zespole projektującym kilka pawilonów na światową wystawę w Nowym Jorku w 1939 roku.
Jego seria grafik "twarze wojny" do dziś robi wrażenie nowoczesnej, ze znakomitą wyobraźnią graficzną, świetnymi skrótami myślowymi i interesującymi rozwiązaniami kolorystycznymi.
Przechodzi przez karierę nauczyciela aby w latach 60 powrócić do Europy gdzie wystawia w wielu miastach i osiada na stałe budując swoją pracownię nad włoskim jeziorem Maggiore. Umiera w roku 1979 w Locarno.
Pokazanie prac Schawinsky'ego w Nowy Jorku po tak długiej nieobecności na rynku amerykańskim jest wielkim wydarzeniem. Galeria Anke Kempkes ma świetną rękę do polskich artystów. Wystawiała już z powodzeniem, Alinę SzapocznikowAngnieszkę Brzezanską i Annę Molską.


i więcej ...

Artyści - kolekcjonerzy - kolekcje


Pacula w TANAKA GALLERY

Alex Emmart właściciel galerii i Aleksandra Pacula
Ostatnia wystawa Aleksandry Pacula jaką odwiedziłem odbyła się zaledwie siedem miesięcy temu. Po pierwsze aktywność wystawiennicza Paculy jest rewelacyjna, a po drugie proces kształtowania charakteru malarskiego nabrał ostatecznych kolorów.
Pacula przybywszy w wieku lat 14 do Stanów Zjednoczonych świetnie się zaadaptowała i do kraju i do formuły jaką dla artystów ten kraj stwarza. Po ukończeniu studiów artystycznych w 2003 roku rozpoczęła swoją drogę do zdobywania świata sztuki. Malarstwo Paculy i jej malarski charakter nabrały przez te kilka miesięcy (kiedy widziałem je poprzednio czyli niecały rok temu) wyraźnej indywidualności i stylistyki, która teraz będzie kojarzona z jej nazwiskiem z ogromną łatwością. Rozedrgane w powietrzu światła wielkiego miasta, wibrujące nocne życie każdego miejskiego składnika. W obrazach Paculy najważniejsze jest rozmachany pędzel i kolor, kolor prawie surowy a rozmach pędzla ogromny, szybki w ciągłym ruchu jak miasto które maluje i w którym mieszka, czyli Nowy Jork. Tu malowanie miejskich pejzaży trafia na kilka problemów i jest bardzo utrudnione wizualnie. Pacula ominęła te trudności i świetnie się z tego wybroniła między innymi tym iż maluje ogromne formaty.
Prace o rozmiarach 60-70 cali (150-177cm) są na porządku dziennym. Duże formaty rozmazane świetlistości ogromnej metropoli artystka znajduje praktycznie wszędzie, na ulicy na budynkach na krawędzi szklanki, na blacie stołu i w powietrzu. Obrazy są niezwykle dekoracyjne, bardzo malarskie i mają niepowtarzalną nowojorską atmosferę molocha w ciągłym pędzie. Paculy technika malarska łączy realizm w którym można rozpoznać miejsca z abstrakcją, która na daje jej obrazom walorów malarskich i dekoracyjnych. Tytuł obecnej wystawy to "Turbulent Utiopia" może właśnie dlatego że to miast jest światłem malowane i aż nie realne z tego powodu. Nie mam cienia wątpliwości że Pacula za parę lat będzie jedną z liczących się na świecie artystek, której obrazy będą poszukiwane na rynku kolekcjonerskim. Rozedrgane oko Paculy i rozpędzony pędzel zawiodą ją do sławy i sukcesu w krótkim bez wątpienia czasie.średnie ceny


rysunki $150 małe obrazy $750 średnie $2400 duże $6000
wystawy w których Pacula obecnie (luty 2010) bierze udział:
19. lutego - 12. marca Mighty Tanaka Gallery SAATCHI GALLERY maj 2009 wystawa trwająca
Anglia Del Veinte Galeria
Hiszpania 23. stycznia - 5. marca C2 Fine Art Gallery show


Cautious Progress, olej na płótnie, 40" x 64", 2010



Tumultuous Paradise, olej na płótnie, 60" x 70", 2010







25.02.2010

Adama Niklewicza podróż z czerwonym barszczem.

Pomnik dla zupy, instalacja 2009










Kontemplacje Adama Niklewicza na temat zupy to najnowsza prezentacja jego sztuki. Właściwie jest to hymn pochwalny dla zupy istnienia. Zaraz, zaraz czy dla zupy istnienia czy tego co Niklewicz przez jej istnienie pokazać potrafi.
Moim ulubionym obiektem na wystawie jest jak sam to nazwałem nie zgadzając się jakoby z artystą a raczej jego tytułem "zupa globalna". System skojarzeń jakie uruchamia "zupa globalna" jest nieograniczony i emocjonalnie niekontrolowalny. Wszystko białe jak jakiś archetyp zupy i jej funkcji. Należy pamiętać w tym miejscu że zupa jaką wybrał Adam jest purpurowo soczysta wszak jest to czysty czerwony barszcz. Stół jest kulisty jak glob. Daje to wrażenie iż wymyślony gospodarz, którym tym razem jest artysta (a może stworzyciel?) nie jest pewny iż chce żeby goście się najedli. Talerze położone na stole w sposób, który i tak nie pozwoli na posiłek wszak wszystko się z nic powylewa jakby ktoś chciał je napełnić. Jest natomiast ogromna waza stabilnie na szczycie ustawiona z zupą, a więc jest chęć podania posiłku i jest w niej pięknie czerwony barszcz z ogromną chohloą do nalewania. Czy jest to obraz naszej światowej "zupy" tak niezbędnej każdego dnia a także ukochanej bo jednak się kocha "zupy" czy obraz jaki widzi Niklewicz w nas swoich współlokatorach tego okrągłego globu. Ten globalny nasz obiad z pięknej czerwonej zupy stał się niemożliwy do spożycia, choć artysta nie zabiera nam możliwości naprawienia tego stołu a zupa stygnie.
Okrągły stół, instalacja 2009
Druga poważnie intrygująca instalacja to "My dinner with Marian". Marian Griffiths to kuratorka, która właściwie była powodem tej prezentacji, ale zmarła w 2008 roku nie doczekawszy się otwarcia. Jest to więc jednocześnie forma pożegnania i hołdu dla niej od Adma Niklewicza. Instalacja jest niezwykle pobudzająca. Składa się z kwadratowego stołu na którym są dwa nakrycia czyli talerz serwetki a zamiast noża i widelca ogromne krawieckie nożyce, kartka pocztowa od Marian "Dziękuje za obiad, Beckett jest wspaniały, ale jakby co to zawsze jest Havel" Przy stole stoją dwa taborety do siedzenia z ogromną książką telefoniczną w miejsca siedzących. Ta wstrząsająca wiadomość że wszyscy (książka telefoniczna) siedzimy przy stole i się cenzurujemy (nożyce). Artysta jednak nas ratuje z opresji wszak na dwóch dodatkowych stołkach przy stole postawione są dwa kotły z zupą a w zupie przyklejone do chochli i zamoczone w jednym garze "Czekanie na Godota" a w drugiej Havel też przepięknie pływający w czerwonym barszczu. Ogromne pokrywki do kotłów oparte z przodu taboretów robią wrażenie rycerzy z tarczami chroniąc dostojnie swoich zatopionych w krwawej zupie książek.
Na obecnie trwawającej wystawie w galerii Slag nastąpiły zmiany w pracy zatytułowanej "Obiad z Marian". Jest teraz tylko jeden talerz ale za to dwie pary nożyc. Najważniejsze iż pojawił się wędrujący warkocz pod stołem, który porusza się od czasu do czasu mysim ruchem w granicach cienia stołu. Sympatyczny zabieg, znakomity efekt. Marian jest na pewno szczęśliwa. Adam Niklewicz to artysta który wprowadza widza w świat niezwykłego procesu eleganckiego myślenia, którego kręgosłupem tym razem jest zupa. Takie kontemplacje to intelektualna uczta do której AdamNiklewicz zaprasza wszystkich.







Obiad z Marian wersja druga w galerii Slag, instalacja 2010










Podróż literacka przez Biblię




Od lewej poeta Cezary Dobies z swoim przyjacielem
 ilustratorem Arturem Majką
Obaj panowie mieszkają najczęściej w Paryżu należą do grupy artystów, która już nie mówi o sobie "emigracyjny artysta" a po prostu artysta, który mieszka i tworzy gdzie chce i jak mu się podoba. Jest to piękny dzień dla nas, dlatego że pojęcie artysty emigracyjnego było sztuczne i poważnie nadużywane
Tomik ten to już czwarta pozycja w dorobku młodego toruńskiego poety, który z przyjemnością mieszka od czasu do czasu w Paryżu a od czasu do czasu w rodzinnym Toruniu. Całość tomiku to 43 wiersze podzielone na trzy rozdziały. Każdy rozdział rozpoczyna się rysunkiem niezidentyfikowanej twarzy. Następnie przychodzą wiersze przeplatane rysynkami. Wiersz otwierający tomik to:

Epilog

i próżne są wszystkie słowa
choć jasne i bez tajemnic
prawdziwym głosem jest tylko

głos dzwonu - on ufa
swej mowie
zwłaszcza kiedy się waha

Filozoficzne podejście lekkie skojarzenia i łańcuchowo wynikający strumień słów to cecha wierszy w tym tomiku. Sposób pisania poety pasuje jak brakująca połowa do ilustracyjnego stylu Artura Majki. Słowo z kreską uzupełniają się w Księdze imion bardzo zgrabnie. Artur to przede wszystkim artysta malarz, ma jednak na swoim koncie kilkanaście książek zilustrowanymi swoimi pracami.
Ilustrowanie poezji to jakby pisanie wiersza obrazem. Ilustracje Artura Majki są same w sobie poetyckie wszak są rysowane bardzo malarską kreską, może nawet pędzlem. Kreska jest bardzo ekspresyjna podcieniowana lawowanym walorem czerni. Każdy rysunek ma jakoby tło które wydaje się powiększonym fragmentem głównego rysunku a jednak jest to drugi nowy rysunek w kolorze tej samej lekkiej szarości. Rysunek znakomity kreską jakoby drżącą nadaje tego wyrazu malarskiego. Zresztą Majka to malarz nie obcy zupełnie Polsce, Francji czy USA. W lutym kolejna indywidualna wystawa w znakomicie położonej w sercu paryskiej dzielnicy Maree galerii Roi Dore dwa kroki od muzeum Picassa.

W wywiadzie przeprowadzonym przez Marka Wittbrota Artur Majka na pytanie: 

Co Polaków odróżnia od innych nacji? odpowiedział:
- Polak, Niemiec, Francuz - czy tutaj można szukać różnic? Przede wszystkim liczy się stosunek do drugiego człowieka, reakcja na kogoś, kto jest obok. Wszyscy tworzymy jedno istnienie - człowieka.
Dla Artura Majki najważniejsze jest wyciągać z życia to co tylko artysta może zrozumieć, można o nim powiedzieć, że nie wybrał życia artysty a wybrał życie jako artysta.

Wiersz listopadowy poświecony Piotrowi Wliźle i ilustracja do niego, zaś po prawej ilustracja z wierszem Rzecz o "TW" poświeconym profesorowi który był kapusiem.

Paryż, styczeń 2010

Jeżeli chcesz otrzymywać info o wystawach polskich artystów zapisz się na mój E-mail list

11.02.2010

Dorobek Daniela Wyszogrodzkiego na Internecie

Daniel Wyszogrodzki
Daniela Wyszogrodzkiego znają wszyscy czytelnicy Nowego Dziennika a w szczególności grupa fanów magazynu Weekend, który prowadzi Janek Latus. Znają go także miłośnicy muzyki w szczególności fani The Band czy Boba Dylana. Jego dorobek od kilku tygoni jest dostępny w sieci.
W dorobku Daniela są rzeczy o których się innym nie śniło. Jest to znakomity autor, tłumacz, krytyk i fotograf. W ubiegłym roku Daniel zdecydował się opublikować większość swojego dorobku na Internecie na swojej autorskiej stronie. Znalazły się tam nie tylko bardzo stare piosenki, których jest autorem dla takich wykonawców jak Seweryn Krajewski czy Krzysztof Krawczyk i Goran Bregovic, ale praktycznie każdy rodzaj twórczości jaki uprawia nawet jeżeli nie cały to we fragmentach..
Zresztą jak sam obiecuje strona będzie nie tylko uzupełniana nowymi utworami, ale także przybywało będzie materiałów archiwalnych. Naturalnie można na stronie znaleźć biogram Daniela, którym dla mnie właściwie jest cały ten portal.

Treść zgrabnie podzielona na działy:musicale, satysfakcja, popkulturystyka,muzyka łagodzi, Leonard Cohen, obrazki z wystawy,
Każdy z nich ma swoje podrozdziały. Interesującym jest dział "Satysfakcja" w skład którego dostały się największe pasje muzyczne Daniela: Bob Dylan, The Band, The Rolling Stones, The Beatles i the King naturalnie Elvis. Prawdę mówiąc wszystkie są interesujące, ale tu podoba mi się konotacja satysfakcji takiej zwykłej codziennej. Sposobem naturalnym znalazły się na stronie wywiady z artystami takimi jak Norah Jones czy Tom Jones (nie rodzina), czy tłumaczenia piosenekLeonarda Cohena i Boba Dylana, ale równocześnie wywiady informacje czy fotografie. 

Okładka wydania poezji
z autorskimi ilustracjami
Leonarda Cohena
w tłumaczeniua
Daniela Wyszogrodzkiego
Ważne jest to że strona jest nawigacyjnie sprawna, z każdego miejsca można się przenieść gdzie się ma ochotę i wyszukać sobie każde połączenie z inną częścią portalu. Dobrym pomysłem jest wykaz dziesięciu pozycji z całego portalu, które można znależć przy każdej odsłonie na dole strony a są to: Ostatnio dodane i Njaczęściej czytane, pozwala to stałym czytelnikom odnaleźć bardzo szybko nowości a potencjalnym nowym czytelnikom przegladać to co na stronie najpopularniejsze. Można także Daniela poznać bliżej prywatnie przeglądając jego kolekcję fotek w osobnych działach: rodzina, Ruda (żona Joanna), kumple i koty (prawdziwe nie musical). Strona jest gigantyczna i nie możliwa do przeczytania czy dokładnego przebadania dla zwykłego śmiertelnika, ale jest za to wielką frajdą niekończącą się przygodą i kopalnią wiadomości na tematy przeróżne. Dla Daniela GRATULACJE, dla internautów MIŁEJ PRZYGODY. Zresztą jak sam obiecuje strona będzie nie tylko uzupełniana nowymi utworami, ale także przybywało będzie materiałów archiwalnych. Naturalnie można na stronie znaleźć biogram Daniela, którym dla mnie właściwie jest cały ten portal.
od lewej córka Helena, ojciec Piotr, córka Agata i Daniel
















Jeżeli chcesz otrzymywać info o nowych wpisach do blogu i o wystawach polskich artystów zapisz się na mój E-mail list