25.02.2010

Adama Niklewicza podróż z czerwonym barszczem.

Pomnik dla zupy, instalacja 2009










Kontemplacje Adama Niklewicza na temat zupy to najnowsza prezentacja jego sztuki. Właściwie jest to hymn pochwalny dla zupy istnienia. Zaraz, zaraz czy dla zupy istnienia czy tego co Niklewicz przez jej istnienie pokazać potrafi.
Moim ulubionym obiektem na wystawie jest jak sam to nazwałem nie zgadzając się jakoby z artystą a raczej jego tytułem "zupa globalna". System skojarzeń jakie uruchamia "zupa globalna" jest nieograniczony i emocjonalnie niekontrolowalny. Wszystko białe jak jakiś archetyp zupy i jej funkcji. Należy pamiętać w tym miejscu że zupa jaką wybrał Adam jest purpurowo soczysta wszak jest to czysty czerwony barszcz. Stół jest kulisty jak glob. Daje to wrażenie iż wymyślony gospodarz, którym tym razem jest artysta (a może stworzyciel?) nie jest pewny iż chce żeby goście się najedli. Talerze położone na stole w sposób, który i tak nie pozwoli na posiłek wszak wszystko się z nic powylewa jakby ktoś chciał je napełnić. Jest natomiast ogromna waza stabilnie na szczycie ustawiona z zupą, a więc jest chęć podania posiłku i jest w niej pięknie czerwony barszcz z ogromną chohloą do nalewania. Czy jest to obraz naszej światowej "zupy" tak niezbędnej każdego dnia a także ukochanej bo jednak się kocha "zupy" czy obraz jaki widzi Niklewicz w nas swoich współlokatorach tego okrągłego globu. Ten globalny nasz obiad z pięknej czerwonej zupy stał się niemożliwy do spożycia, choć artysta nie zabiera nam możliwości naprawienia tego stołu a zupa stygnie.
Okrągły stół, instalacja 2009
Druga poważnie intrygująca instalacja to "My dinner with Marian". Marian Griffiths to kuratorka, która właściwie była powodem tej prezentacji, ale zmarła w 2008 roku nie doczekawszy się otwarcia. Jest to więc jednocześnie forma pożegnania i hołdu dla niej od Adma Niklewicza. Instalacja jest niezwykle pobudzająca. Składa się z kwadratowego stołu na którym są dwa nakrycia czyli talerz serwetki a zamiast noża i widelca ogromne krawieckie nożyce, kartka pocztowa od Marian "Dziękuje za obiad, Beckett jest wspaniały, ale jakby co to zawsze jest Havel" Przy stole stoją dwa taborety do siedzenia z ogromną książką telefoniczną w miejsca siedzących. Ta wstrząsająca wiadomość że wszyscy (książka telefoniczna) siedzimy przy stole i się cenzurujemy (nożyce). Artysta jednak nas ratuje z opresji wszak na dwóch dodatkowych stołkach przy stole postawione są dwa kotły z zupą a w zupie przyklejone do chochli i zamoczone w jednym garze "Czekanie na Godota" a w drugiej Havel też przepięknie pływający w czerwonym barszczu. Ogromne pokrywki do kotłów oparte z przodu taboretów robią wrażenie rycerzy z tarczami chroniąc dostojnie swoich zatopionych w krwawej zupie książek.
Na obecnie trwawającej wystawie w galerii Slag nastąpiły zmiany w pracy zatytułowanej "Obiad z Marian". Jest teraz tylko jeden talerz ale za to dwie pary nożyc. Najważniejsze iż pojawił się wędrujący warkocz pod stołem, który porusza się od czasu do czasu mysim ruchem w granicach cienia stołu. Sympatyczny zabieg, znakomity efekt. Marian jest na pewno szczęśliwa. Adam Niklewicz to artysta który wprowadza widza w świat niezwykłego procesu eleganckiego myślenia, którego kręgosłupem tym razem jest zupa. Takie kontemplacje to intelektualna uczta do której AdamNiklewicz zaprasza wszystkich.







Obiad z Marian wersja druga w galerii Slag, instalacja 2010