09.11.2011

De - entryzm z dodanym "C" daje DECENTRYZM

Fotografia, fotografia, daje wolność wypowiedzi i niewolę obrazu. Fotografik to sekretarz rzeczywistości to osobnik zapisujący cudzy obraz. Dodać należy że przy pomocy urządzenia zwanego kamerą fotograficzną. Tak zwany aparat właśnie do tego służy, ale artyści kochają zmieniać świat. Zrobiła to grupa fotografików skupiona przy Galerii MCK w Ostrowcu Świętokrzyskim. Należy w tym miejscu przytoczyć definicję Adama Wiśniewskiego-Snerga "centryzmu" jako żródła opozycyjnego "decentryzmu". który zainspirował całe przedsięwzięcie. Oto tekst Snerga:



Fotografia Miry Rewers



"Wszystkie istniejące dzieła sztuki, mimo ich wielkiej różnorodności, zaliczyć można do jednego kierunku - do centryzmu, którego istota polega na tym, że środek przedstawionego przez artystę przedmiotu, czymkolwiek ten przedmiot jest - zawsze zajmuje miejsce w ramach utworu. 
Dla twórczości centrycznej charakterystyczne jest dążenie do pełnej ekspozycji prezentowanego przedmiotu - niezależnie od wybranej formy. 
Centryzm zezwala na przedstawienie fragmentu jakiejś rzeczywistości,  ale tylko w przypadku, kiedy cały przedmiot nie mieści się w ramach obrazu. 
Moja koncepcja kompozycji obrazu, w odróżnieniu od omówionej kompozycji centrycznej, nosi nazwę decentryzmu. Obraz wyraża postualat decentryzmu, gdy środek przedstawionego w nim przedmiotu znajduje się gdzieś niedaleko poza ramami utworu, skąd ten przedmiot dominuje nad ukazanym otoczeniem. Taka zasada kompozycji - poprzez stworzenie napięcia między ukrytym przedmiotem a widocznym tłem - pozwala wzmocnić znaczenie przedmiotu albo jego otoczenia w zależności od przypisanej im roli."



Fotografia Sergiusza Sachno

Ta definicja decentryzmu stała się ideą grupy fotografików z Ostrowca Świętokrzyskiego w składzie: Mira Rewers, Marek Rachwał, Piotr Komorowski, Mirosław Araszewski, Jakub Kaczanowski, Ryszard Karczmarski, Grzegorz Gałęzia, Cezary Łutowicz, Stanisław Dunin-Borkowski, Mirosław Radomski, Artur Dziwirek, Robert Andre, Jacek Konrad-Jędrzejczak, Agnieszka Radlak, Jerzy Piątek, Andrzej Łada, Justyna Gentile - Łada i Sergiusz Sachno.
Grupa ta skoncentrowała się w sowich działaniach artystycznych na opisaniu rzeczywistości w sposób niebezpośredni, gdzie regułą stały się niedopowiedziane kształty rozmyte kolory, cienie przedmiotów a nie same przedmioty czy zgoła abstrakcyjne formy wymagające od widza refleksji i interpretacji. Dzięki temu fotografie te są śladem działania człowieczego i w tym miejscu właściwie leży wartość tej fotografii, żeby zobaczyć człowieka na którego ślad działania patrzymy na zdjęciu.



Fotografia Cezarego Łutowicza

Artyści używają tego prowokacyjnie często używają zabiegu kadrowania czy przełamywania kompozycji obcymi sobie elementami. Sporo fotografii jest czarno białych co w tym przypadku dodaje dramaturgi obrazom. Na wystawie można zobaczyć pełną rozpiętość tematów i technik używanych w grupie. Są fotografie studyjne, są aranżowane w plenerze czy we wnętrzach, bogactwo użytych środków miesza się z tematami przynosząc każdemu możliwość zatrzymania się w zabieganiu i skupienia nad refleksyjnością rzeczywistości.
kuratorem wystawy jest Janusz Kapusta



Fotografia Mirosława Araszewskiego


Wystawę można obejrzeć w ramach XIII Chopin and Friends Festiwal w Polish & Slavic Center 177 Kent Street, Brooklyn NY 11222



i więcej ...

02.11.2011

Z teatru Rondo prosto na Broadway

Droga to jest daleka, ale znakomity początek Wiolka Komar ma już za sobą. W najbliższą niedzielę wystąpi po raz pierwszy na Broadwayu ze swoim monodramem Diva. Występ ten jest udziałem w
The 2nd annual United Solo Theatre Festival. Festiwal ma dopiera dwa lata ale cieszy się coraz większym zainteresowaniem w branży. W tym roku na festiwal przybyło zaprezentować teatr jednego aktora sześcioro artystów z Polski. Na festiwalu wystąpi 77 artystów z 20 krajów i 11 stanów US. Dyrektorem artystycznym i pomysłodawcą festiwalu jest Omar Sangare. Przedstawienia festiwalowe można oglądać od 20 października do 20 listopada.



Wiolka Komar
Wiolka Komar na scenie teatru Rondo
i w znakomitej kreacji Magdaleny Franczak



Wiolka Komar ma na swoim koncie już 4 monodramy, Diva to najnowsza jej produkcja, która powstała wraz z reżyserem Stanisławem Miedziewskim i miała premierę w teatrze Rondo w Słupsku w roku 2010. W dorobku Wiolki jest także praca Tadeusza Różewicza. Tę sztukę napisała Magdalena Gauer, przełożyła na angielski Caryl Swift a kostium zaprojektowała Magdalena Franczak. To bardzo ważne mieć dobrego tłumacza i wystawić sztukę po prostu po angielsku w Nowym Jorku, czego inne artystki nie uznają za konieczne i wyświetlają napisy, których nowojorczycy nie uwielbiają niestety. Dla Wiolki jest to dodatkowy atut wejścia na światowe sceny.


Diva to opowieść o duszy artysty i co się z nią dzieje w zależności przez jakie przygody życia artysta przechodzi lub przechodzić musi. Nora Sedler, która jest bohaterem opowieści to znakomita sława operowa, która w młodości przeszła przez okrucieństwa wojny, getta i obozu koncentracyjnego. Jak daje radę ciągnąć swoją karierę śpiewaczą z tymi bagażami opowiada Wiolka Komar. Swoim wystąpieniem Wiolka pokazuje że teatr jednego aktora jest jej bardzo mocną stroną. Nie ruszając się z miejsca trzyma w napięciu widza przez blisko 50 minut. Wszystkie narzędzia jakie ma do dyspozycji to głos i mimika, bo rekwizytów praktycznie na spektaklu brak. Podjęcie się takiego zadania przez niespełna trzydziestoletnią aktorkę to prawdziwa batalia o zawodowy sukces. Ufam że się powiedzie i będę miał znajomą aktorkę w Hollywood wszak zaraz po spektaklu Wiolka rozpoczyna studiowanie zawodu w New York Film Academy. Good luck.



i więcej ...



Przedstawienie odbędzie się 6 listopada o godz. 5pm
Diva w teatrze Row przy 410 West 42nd Street New York, NY 10036
bilety $18 można kupić tutaj:
klik one
klik two

14.10.2011

Tony Becker zbiór rysunków ptasich


Żółty pasek z inskrypcją jak ptaki trafiły do pracowni Anthony Becker
Tony był zawsze związany z naturą. Natura towarzyszy jego sztuce od samego początku, jest dla niego inspiracją i sensem malarskim. Tym razem Anthony zdecydował się na ograniczenie tematyczne, wybrał ptaki. 

Tony w czasie wernisażu oprowadza widzów po swoim ptasim świecie

Koncepcja jest bardzo oryginalna i przejrzysta. Na bardzo długim stole ustawił 12 pudełek ze skoroszytami. Pudełka oznaczone są nazwami miesięcy a każde zawiera tyle skoroszytów ile jest w miesiącu dni. Skoroszyty są w kolorze szarym i czerwonym. Teraz zaczyna się wystawa bo w czerwonych są rysunki z danego dnia ptaków, które Tony znajduje w otaczającym go świecie. Ptaki zawsze są martwe, zabierane do pracowni i tam z modela rysowane, malowane czy bardzo rzadko fotografowane. Po wykonaniu pracy modela, Tony urządza ptakom przyzwoity pochówek. 
To generalnie opis filozofii pracy jaką wybrał Tony. Na ścianie galerii jest żółty pasek naśladujący pas na autostradzie. Na pasku wypisana ręcznie sentencja opisująca ile ptaków w którym roku zostało namalowane. W całości to ponad 40 gatunków i ponad 400 różnych ptaków. 

Jeden z malowanych i jeden z rysowanych ptaków na wystawie

Najbardziej zaskakujące jest to że prace są bardzo malarskie, dekoracyjne i przyjazne. Gospodarzem i przewodnikiem po teczkach z rysunkami w czasie otwarcie był sam Anthony Becker. Artysta bardzo przyjazny i łatwy w kontakcie opowiadający z ogromną sympatią o swojej pasji malowania ptaków. 
Świat ptaków to niezwykle kolorowy świat a więc znakomicie nadający się do malowania. Anthony robi to z pasją i radością, ale w tym samym czasie jest znakomitym rysownikiem i kolorystą. Po pracach widać z jaką łatwością posługuje się kolorem. Nie sprawia mu także problemów zmiana techniki czy sam rysunek. Podchodzi także do swoich prac eksperymentalnie, używając od czasu do czasu sitodruku, czy transparentowych foli na których pojawiają się kolejne kolory jak wyciągi barwne a nakładane jeden na drugi budują pełny obraz na wybranym przez artystę tle. 

Ptak wyciągnięty z teczki rozpościera swoje skrzydła refleksyjnie

Artysta namawia widza do czynnego udziału w tej interesującej koncepcji opisu przemijania świata natury. Każdy żeby zobaczyć rysunek musi go wyjąć z teki i trzymając w ręku z nim obcować. Refleksja przychodzi samorzutnie kiedy wiemy jaka jest procedura artysty doboru swoich modeli do obrazów, ale nie jest to przykra czy okrutna forma. Tak dobrany sposób pozwala na estetyczne i artystyczne doznania. 
Wszystkie ptaki są niezwykle ciepłe i dekoracyjne, przyjemnością jest obcować z taką sztuką na co dzień. Tony zaprezentował na wystawie 128 rysunków, 6 fotografii i jedną grafikę.
Kuratorem wystawy jest Monica Espinel.


średnie ceny na wystawie Anthony Becker "Buckled Wings - Drawing Inventory" 
12"x9" w tym akwarele i rysunki kolorowe to $250
mniejsze lub rysunki tuszem czy ołówkiem to $100
kilka małych rysunków można nabyć po $50

PRZYBYWAJCIE • OGLĄDAJCIE • DO DOMU ZABIERAJCIE

od 5 do 27 października 2011
238 East 24th Street, 1B New York, NY 10010 Tel. 646.265.5508
proszę dzwonić w celu umówienia się


i więcej ...

05.10.2011

Information about Olga Boznańska works WANTED!

Art historians Ewa Bobrowska from Paris and Urszula Kozakowska-Zaucha are working together on Olga Boznańska Catalog Raisonne, if you know somebody who may have her work, please contact one of them.



Girl with Chrysanthemum, oil on board, 1894, courtesy of National Museum of Kraków
The National Museum in Cracow is currently preparing an entire catalogue
of Olga Boznańska works which will accompany an exhibition of this
distinguished artist. Therefore we kindly request collectors and owners of
Olga Boznanska's works to contact Ms. Urszula Kozakowska-Zaucha, the
curator of the exhibition: ukozakowska@muzeum.krakow.pl
or Ewa Bobrowska: ewabj@live.fr.

Discretion assured.


Ewa Bobrowska
Urszula Kozakowska-Zaucha

Boznańska received the Golden Laurel of the Polish Academy of Academic Literature in 1936 and in 1938 she was awarded the Order of Polonia Restituta.

Thank you very much for all help!


i więcej ...







Poszukuje prac Olgi Boznańskiej


przedstawiam apel Ewy Bobrowskiej wybitnej historyk sztuki mieszkającej w Paryżu, która wraz z Urszulą Kozakowską-Zaucha pracuje nad retrospektywną wystawą i katalogiem zupełnym dzieł Olgi Boznańskiej.

radiowa rozmowa z Ewą Bobrowską i Urszulą Kozakowską-Zaucha o Boznańskiej

Dziewczynka z chryzantemami, olej na tekturze z 1894 roku, własność Muzeum Narodowego w Krakowie
Proszę przesyłajcie tą wiadomość do przyjaciół artystów, kolekcjonerów i muzeów. 
Muzeum Narodowe w Krakowie poszukuje prac Olgi Poznańskiej
W związku z pracami nad katalogiem dzieł wszystkich Olgi Boznańskiej i planowaną w Muzeum Narodowym w Krakowie wystawą monograficzną poszukujemy wszelkich prac tej wybitnej artystki.
Zwracamy się z prośbą do kolekcjonerów i właścicieli dzieł Olgi Boznańskiej o kontakt z kuratorem wystawy Urszulą Kozakowską-Zaucha:ukozakowska@muzeum.krakow.pl
lub Ewą Bobrowską: ewabj@live.fr.
Zapewniamy anonimowość i dyskrecję.



i więcej ...

19.09.2011

ZAPROSZENIE na aukcje w Paryżu


PROJEKT AUKCJI
SZTUKI POLSKIEJ POWSTAŁEJ
POZA GRANICAMI KRAJU
Witamy,
Galeria Roi Doré przygotowuje obecnie planowaną na wiosnę 2012 roku AUKCJĘ SZTUKI POLSKIEJ POWSTAŁEJ POZA GRANICAMI KRAJU. Niżej informacje o tym projekcie.
Zapraszamy zainteresowanych - artystów, kolekcjonerów i posiadaczy do zgłaszania obiektów na aukcję – prosimy o przesyłanie mailem na adres Galerii galerie@roidore.com propozycji dwóch wybranych dzieł wraz z ich zdjęciami i opisem (wymiary, technika, gdzie sie znajduja i ewentualnie dodatkowe informacje) oraz krótką notatką biograficznąWszystkie szczegółowe informacje dotyczące aukcji, jej przebiegu oraz spraw organizacyjno-formalnych będą rozsyłane jak tylko zapoznamy się z nadesłanymi zgłoszeniami i zatwierdzimy projekt. Jednocześnie prosimy o przekazanie informacji osobom, które mogłyby być zainteresowane tym wydarzeniem.
Jeżeli jesteście Państwo zainteresowani udziałem w aukcji, prosimy o przesłanie zgłoszenia emailem.
Na obecnym etapie projektu, prosimy o przesylanie nastepujacych informacji:
- zdjecie pracy
- tytul
- technika
- wymiary
- dostepność (jeżli poza Francją, prosimy o podanie miejca gdzie znajduje się obiekt np: USA)
- cena sprzedaży


07.09.2011

Film: Gibson, Majewski, Bruegel, Hauer, York i Rampling

PLAYDATES IN USA TO THE END OF 2011


Bilety:
Film Forum od 14 września do 27 września - KLIK 


Droga na Golgotę to tytuł obrazu Bruegela z 1564 roku. Tytuł filmu Majewskiego to Młyn i Krzyż z 2011 roku. Premiera 14 września w Film Forum.


Jest na tym obrazie taki mały "wiatrak" taki "młyn" w miejscu gdzie i F-14 by nie dostarczył zboża do przemiału, ale Majewski znalazł klucz do tego jak to przełożyć na ruchomy obraz z pełnym mistycyzmem i urokiem malarza Bruegela.


... a to jest "The" Młyn, prawie jak u Boscha, którego Majewski też się nie wstydzi i ma go w swoich videoartach do dyspozycji państwa jak pogoda dopisze.

Wygląda na to że Majewski jest spowinowacony z Bruegelem i to poważnie. Przetrzymywanie w tajemnicy wiedzy o bohaterach obrazu przez blisko 500 lat nie udało się do tej pory nikomu. Bruegel odległy kuzyn Majewskiego, ale konkretnie bliski artystycznie wydał przez Lecha tajemnicę swoich bohaterów. 
Lech Majewski to twórca magiczny i pełny magi. Jego prace i osoba to jest przygoda, to jest wydarzenie i z reguły jest nieokreślalny. Dlatego dobrze że robi filmy bo można go lepiej poznać.
oto lista kto co robi w filmie:
Michael Francis Gibson - to ten co rozumie Bruegela i współscenarzysta
Rutger Hauer - Bruegel

to jest Bruegel w wydaniu Blade Runner "have you ever ritired human by mistake?"

Michael York - przyjaciel Bruegela i kolekcjoner
Charlotte Rampling jako inspiracja Bruegelowej wersji Niepokalanej Panny Marii

Charlotte Rampling

Lech Majewski - to ten co to wszystko potrafił zebrać w całość i przetłumaczyć na język uniwersalny, co znaczy - dla tych co chcą zrozumieć i mają odwagę poświecenia czasu na refleksję. Dodatkowo współautor muzyki z Józefem Skrzekiem. 
Majewski to mózg, który atakuje, to nie są żarty zadawać się z nim w sztukę, przecież nawet takiemu Bruegelowi się nie udawało przez blisko 500 lat. Majewskiego wyobraźnia poza sferą magiczną zawsze była bliska malarskiej przestrzeni. Przecież jego pierwszy hollywoodzki scenariusz to Basquiat, bardzo udany i do dziś cieszący się ogromną popularnością.
Byłoby zupełnie ładnie obejrzeć Majewskiego film przed przybyciem na premierę The Mill and the Cross, którego formuła już ostrzega przed nowatorskim myśleniem reżysera i jego brakiem strachu przed łamaniem kanonów, stereotypów i skostniałych relacji, to jest The Garden of Earthly Delights. 
Obraz Bruegela to 500 postaci malowanych w studio z natury, pozujących zgodnie z artysty życzeniem bo tak się to malowało, ale Majewski nie maluje tego już namalowanego obrazu, on mu nadaje nowy wymiar i uzupełnia historię ludzi przedstawionych na obrazie i ich obrazowego życiorysu. 
Premiera 14 września w Film Forum, przybywajcie, oglądajcie i przyjaciół zabierajcie. To wspaniałe wydarzenie i wielki zwycięstwo artysty. Dla nas to uczta duchowa i nie tylko wszak pójdziemy po filmie do pobliskich barów na drinka. 
Jest także szansa na obejrzenie Majewskiego video-artów, ale nie jest to jeszcze potwierdzona wiadomość. Dodam jak będzie. 
Z malarską kotarą zmagało się już paru reżyserów, ale żaden do tej pory nie wymyślił podejścia tak zwycięskiego jak pan Lech Majewski. 



Bilety: KLIK
Premiera 14 września w Film Forum, przybywajcie, oglądajcie i przyjaciół zabierajcie. Tu lista nie tylko nowojorskich projekcji. KLIK
w Nowym Jorku:
od środy, 14 września do wtroku 27 września
dystrybutor filmy na USA: Kinolorber


.. i recenzja z NYT opublikowana 13 września


i więcej ...

27.08.2011

Zakończona kreska Feliksa Topolskiego


Dwadzieścia dwa lata mijają dzisiaj od śmierci Feliksa Topolskiego. Zakończona kreska dlatego że myślę o rysunkach Topolskiego jak o jednej kresce, którą zaczął swoje rysowanie, a pewnego dnia kreska się stała zakończoną. 
Topolski nie tylko rysował, malował także z podobną manierą jakby niezakończonego pociągnięcia pędzlem, który przechodzi z obrazu w obraz, tak jak kreska z rysunku w rysunek.   


Pracownia Topolskiego w Londynie

Ci którzy znają Topolski's Chronicle drukowane w oficynie Poetów i Malarzy należącej do Bendnarczyków wiedzą jak trudno jest odzielić jeden rysunek od drugiego. Pracownia Topolskiego sąsiadowała z Bednarczykami pod londyńskim mostem przez wiele lat. Stąd narodziły się przyjaźnie i zlecenie im drukowanie Chronicle.



Pierwsza strona Chronicle z rysunkami z Nowego Jorku
Dzisiaj w miejscu pracowni Topolskiego jest muzeum jego sztuki, dzięki staraniom i ogromnej pracy jego syna i córki, którzy doprowadzili to tego żeby to miejsce nie tylko nie zagineło, ale żeby stało się miejscem kultowym. 
Jednak dzisiaj o kresce. Kreska Topolskiego, który był wielkim reporterem jest troszkę nerwowa, może pośpieszna, ale zawsze przedstawiająca. To jak precyzyjnie przedstawia rzeczywistość zależy zwykle od czasu jaki miał na wykonanie rysunku. 
Topolski jest jednym z niewielu jak nie jedynym rysownikiem, którego rysunki były ilustracjami do bierzących wydarzeń, kiedy fotografia dawno ten rynek zabrała dla siebie. Był Topolski reporterskim ilustratorem. 
Rysował sceny z wydarzeń teatru II wojny, bywał na zebraniach Black Panthers w latach siedziemdziesiątych i nie ma praktycznie miejsca gdzie nie był. 



po lewej kreska pośpieszna a po prawej finezyjna
Słuchał śpiewających hipisów; Boba Dylana i całej reszty. W publikacji Topolski's Chronicle opublikował blisko 4000 rysunków ze swojego szkicownika. Są tam politycy (Mao, Churchill, Stalin i reszta), artyści, działacze i Coco Chanel, a kogo nie ma no chyba tylko mnie.  
Patrząc na te rysunki można śmiało stwierdzić że kreska Topolskiego ma ciągłość. Jego sposób rysowania jest bardzo specyficzny dla artysty przekazującego kształty z prędkością reporterską. Dokładając niebezpieczeństwo sytuacji w jakiej wykonuje Topolski rysunki, często zagrażające życiu, imponuje fenomen jego zachowań że mu się udało przetrwać ciągle rysując. 
Porównując rysunki w "Topolski's Chronicle" odnoszę wrażenie że on nigdy nie oderwał ołówka od papieru. Posiadał nadzwyczajną umiejętność omijania szczegółów kiedy nie ma na to czasu, ale kiedy jest to szczegóły są dopracowane. Czy nie jest to piękne. To jest to co robi sens w życiu artysty. Połączenie warsztatu z kreatywnością. Topolski robił to doskonale. Rysował praktycznie tylko "live". Nie ma w jego dorobku prac z pamięci czy fotografii, a to jest niezwykłe nawet dzisiaj. 
Swoją refleksją o tym wielkim artyście o którym będę pisał nie raz jeszcze, świętuje rocznice zakończonej kreski, która tak naprawdę nigdy się nie zakończyła po prostu zawinęła koło.



i więcej ...

21.08.2011

Dagmara Genda i jej "Building Disaster"


Dagmara Genda siedzi na bujanym fotelu z miną która mówi że jest zagrożeniem i to poważnym

Do ekspozycji na terenie okupowanym przez 3rdWard, wykorzystane zostały piękne pomieszczenie gdzie w zwykłe dni obywają się warsztaty artystyczne i operuje studio fotograficzne. 
Dagmara przybyła do Nowego Jorku z Kanady ponad miesiąc przed terminem wystawy. Powód był nie banalny bo tyle zajęło jej wykonanie kompozycji ściennej przed wernisażem. 


Dagmara Genda ze swoim ulubionym motywem przy muralu w 3rdWard


Głównym elementem kompozycji jest rodzaj uniwersalnego wieżowca, który mocno przypomina Pałac Kultury i Sztuki w Warszawie, ale tak naprawdę nim nie jest, a jest właściwie tylko dla tych dla których jest znajomym widokiem. Wszyscy inni traktują budynek na kompozycjach Dagmary Genda jako wieżowiec, przecież nawet przypominający w wielu miejscach nasz nowojorski Empire State Building. 
Wystawa zatytułowana "Building Disaster" wydaje się sugerować że w świecie Dagmary budowanie drapaczy chmur nie ma nic wspólnego z ustrojami  a raczej na pewno z zagrożeniem dla gatunku ludzkiego. 
Dagmara Genda jest bez wątpienia mistrzem lini. Linia w jej sztuce jest najważniejsza i wszechobecna. Z lini Dagmara tworzy cały swój artystyczny wizerunek. Mimo tego prawdą jest że inspiruje się plamą. Rozpoczyna swoje działania od plamy farb na których odbywa się poszukiwanie kształtu który ją zainspiruje a potem zostaje już tylko umiejętność rysowania i benedyktyńska cierpliwość żeby dzieła dokończyć. 


kompozycja Stalin i koty i jej fragment




Właściwie w rysunkach Dagmary przenikają się dwa wątki, architektoniczny i erotyczny. Wątek architektoniczy użyty na wszystkie sposoby generalnie prowadzi do katastroficznych wizji, poszarpanego świata. Natomiast erotyczny wydaje się być w efekcie pasją emocjonalnie robuchanym światem może większym od drapaczy chmur. 


co ten Stalin robi?


Rysunek Stalina z ręką w kieszeni i twarzą na którą spadła czapka w ekstazie takiej że aż kot podwija wąsa, raczej nie trzeba interpretować.Duża kompozycja, która na wystawie wzbudzała duże zainteresowanie to kompozycja "Stalin i koty". Dagmara często używa produktów socjalizmu jako symboli w swojej sztuce. Kompozycja Stalina z kotami powstawała trzy lata. 
Dagmara w większości rysuje, ale także z powodzeniem robi instalacje, gigantyczne kompozycje ścienne, ilustracje a także video. 
Jest artystką młodą, niezwykle uroczą, bardzo uzdolnioną z wypracowanym już wyraźnie stylem i kierunkiem jego rozwoju. Lista wystaw mówi sama za siebie.

fragment jednej z kompozycji rysunkowej z Pałacem Kultury


W Nowy Jorku można oglądać mural z Pałacem Kultury w lobby 3rd Ward na Brooklynie.



i więcej ...

03.08.2011

Bogactwo dla dzieci od Tomka Bogackiego

Tomek Bogacki jest malarzem z wykształcenia. Ukończył Akademię Sztuk Pięknych w Warszawie w klasie Tadeusza Dominika. Ma na swoim koncie projekty filmów animowanych, scenografii teatralnych czy gry na perkusji. Z wyboru jest autorem książek dla dzieci. Uprawia wiele zawodów równocześnie ale dzisiaj będziemy rozbierali jego książek kreowanie.


Tomek wspina się do prezentacji swoich książek
To właśnie książka o włażeniu na drabinę
Tomek Bogacki z kuratorem wystawy Januszem Skowronem
Półka z książkami Tomka
To jest Starbucks na Greenpoincie gdzie jest wystawa Tomka


Tomek używa w swojej twórczości ilustratorsko/literackiej imienia Tomek (org. Tomasz) tak lubi tak się przyzwyczaił i my z nim. Tomek prezentuje właśnie swoje prace w serii kurowanej przez Janusza Skowrona "Starbucks loves Art". Jest to kawiarnia Starbucks na Greenpoincie, ale każdy artysta który mieszka w Nowym Jorku rozumie i wie jak ważne jest w tym mieście pokazać się w tego typy miejscu. Nowojorskie restauracje, bary, cukiernie i kawiarnie mają gigantyczny dorobek w promocji przybywających z całego świata artystów.
Janusz Skowron na swoją 51. wystawę wybrał mistrza w swoim fachu. Książka Tomka Bogackiego o Januszu Korczaku, którą on i napisał i zilustrował, jest już opublikowana w 6 językach, a pierwsze wydanie było zaledwie w 2009 roku.
Dlaczego Tomek jest tak dobry w tym co robi, bo ma do tego serce i się temu poświęca, on po prostu potrafi myśleć jak dziecko i widzieć świat okiem niedorosłym. W skrócie mówiąc widzi świat takim jaki jest bo jeszcze go nie nauczyli że to co widzi nazywa się inaczej. 

Robi więc książkę o wspinaniu się na drabinę. Książka stoi w miejsciu ale bohater pojawia się w całym kadrze po to żeby zniknąć w ostatnim przed zamknięciem książki. Czy jest takie dziecko które z tego nie zrozumie co to jest "wspinanie się po drabinie" nie sądzę!

Sugestywność ilustracji Tomka jest kompletna, ale wysila się jako autor żeby dodać do obrazu także słowo i to takie jakiego dzieciak nie zna, ale nauczyć się musi. Zawsze jest łatwiej jak się przekłada wizję na słowa a nie odwrotnie. W ten prosty sposób Tomek Bogacki daje dzieciom świat, który ich bawi i uczy. 
Ze swoich ponad 50 tytułów dla dzieci kilkanaście jest z jego tekstem.
Większość wydanych tytułów to książki dla najmłodszych, czyli tych co już widzą ale nie wiedzą czy to się mówi tak czy siak. Zresztą to najtrudniejszy rynek dla autorów, nie ma zbyt wiele jak wie każdy kto ma dzieci książek dla tych co jeszcze nie chodzą do szkoły. Tomek jest właśnie mistrzem w tym dziale. Uwielbia i robi to z pełnym profesjonalizmem czyli książki dla maluchów. 
Tomek sam potrafi wymyślać tematy i je redukować do poziomu świata dziecięcego. Tomek potrafi bawić się w nieskończoność w kotka i myszkę cały czas rysując i kota i myszkę. Zrobił nawet książkę w której dochodzi do porozumienia między tymi odwiecznymi "przyjaciółmi". Ta historia ma ważne uzasadnienie o którym innym razem. 

Dlatego to jest piękne i dowodzi że Tomek rozumie dzieci. Dzieci wszak jak dorastają nie znają "wojny" więc świat kota i myszy że to niby mają walczyć ze sobą z założenia jest dla nich nie zrozumiały w stu procentach. Tomek tam jest z nimi jak dzielny reporter pokrywa sposób widzenia dzieci, jest na posterunku i dzielnie dba o to żeby dzieci nie deprawować ale przy okazji zainteresowania sprzedać parę lekcji. Jest to powód dla którego książki Tomka robią karierę na świecie. Ma nagrody z Japoni i Angli, ma nagrody z USA i Antypodów, ma książki wydawane prawie w każdym języku znającym druk. 
Tomek Bogacki od 1994 roku mieszka w Nowym Jorku, mieszkał już wcześniej w Angli i Szwecji, ale nie uważa się za "mieszkańca" jest zupełnie wyzwolonym artystą, który robi swoje i nie ma znaczenia gdzie to robi, ma znaczenie że znajduje uznanie gdziekolwiek to robi. Takie postawy nazywamy sukcesem samym w sobie i tak właśnie jest z Tomkiem. Ma na swoim koncie ponad 55 książek które zilustrował, kilkanaście książek do których także napisał teksty i setki książek wydanych w innych językach. 
Większość książek Tomka wymaga osobnego opisu i omówienia dla dorosłych, dla dzieci żadna.
Wystawa w Starbucks na Greenpoince potrwa do końca sierpnia. 
Przybywajcie, oglądajcie i innych zachęcajcie. Miłośnicy sztuki kupujcie. To ma sens i jest dobrą inwestycją. 
Zapraszam także do obejrzenia video Janusza z prezentacją wystawy

17.07.2011

Emocjonalści w Central Park

Mamy dzisiaj w centrum świata, w centrum Nowego Jorku, w środku Central Parku wystawę. To jest świetny pomysł, pogoda znakomita, bardzo ciepło z lekkim wiaterkiem. Spędzamy tu całą sobotę (16 lipca 2011, od 10 rano do 17. wieczorem), Janek Hausbrandt, Wojtek Kubik, Arthur Skowron, Beata Szpura, Lubek Tomaszewski, Ania Zatorska, Janusz Skowron i ja Mietko. 
Lokalizacja znakomita tuż obok Turtle Pond, okrągły plac na którym ustawiliśmy 24 sztalugi z pracami u stóp pomnika Władysława Jagiełły, który zdobi to miejsce od 1940 roku przyjęty przez Central Park po wystawie światowej w 1939, kiedy nie miał się gdzie podziać po zamknięciu polskiego pawilonu.
To inicjatywa Janusza Skowrona, który zadbał o zezwolenia, zaproszenia i oranizację całego wydarzenia "Emocjonaliści w Central Park". To duża sprawa. Janusz niedawno świętował 50. wystawę w Starbucks na Greenpoincie. To kupa roboty i poważne dokonania jak na konto jednej osoby. Taki Central Park się liczy w każdym resume. Zrobił to mądrze.


od lewej: Wojtek Kubik, Janek Hausbrandt, Ania Zatorska, Arthur Skowron, Lubek Tomaszewski, Janusz Skowron, Beata Szpura i ja po drugiej stronie obiektywu
Janek w rozmowie z agentem Polskiej Agencji Prasowej jako tło do moich dwóch fotek
Lubomir Tomaszewski opowiada o swojej "Tancerce"
Tak to właśnie pomnik Jagiełły, jest okazały i prezentuje się świetnie 


Lubek Tomaszewski przydźwigał ogromną rzeźbę tancerki wykonanej z miedzianej blachy kolorowanej srebrem i innymi metalami z których Lubek robi sobie tylko znaną technikę rzeźby z wyglądem brązu. Tancerka wzbudzała przez cały dzień zainteresowanie młodszej części publiczności, kiedy dziewczęta w kręgach robiły sobie fotografie z rzeźbą naśladując pozycje tancerki. To właśnie daje nowy wymiar sztuki grupy Emocjonalistów. Spotkanie z publicznością przypadkową w dość szpanerskim miejscu. Przypadkowość ta daje nowy wymiar krytyki jaką można uzyskać od osoby obcej i nie w galerii.


Janek Hausbrand pokazywał swoje impresje nowojorskie. Te czarno/białe foty zawsze robią wrażenie bo są intrygujące. Pokazują w formie romantycznej codzienne obrazy z życia nowojorskiej rzeczywistości. 
Wojtek Kubik, który jeździ po całym świecie i zbiera bardzo emocjonalne obrazy w bardzo nie zbliżonych od siebie sytuacjach. Mamy więc jego fote z parą całującą się z pasją pod paryskimi kamienicami ale w tle jest wieża Eiffla. Z kolei Tomasz Stańko w kolorach reflektorów jest w klubie Birdland. Wojtek w tym samym czasie pokazuje kilka innych koncepcji z walki o tenisowe pierwszeństwo, także bokserskie zmagania mistrzów. Jest to fotografik o wysokim bardzo poczuciu estetyki ale związanej z treścią wydarzenia na fotce. Jest to powód że Wojtek jest jedynym który rozpoznaje na zdjęciu konsekwencje wydarzeń. Rozpoznając to podąża za wydarzeniami ze swoimi fotami. 
Ania Zatorska nie mogła ogonić się od osób pytających o ceny jej obrazów. Znaczy to dla mnie jedno że się podobała tej zróżnicowanej publiczności. Malarstwo Ani jest ciągle eksperymentujące i Ania nie podjeła decyzji co jej "leży". Poszukuje palety, techniki i tematów. Jest bardzo pracowita i efekty tej pracy można zobaczyć na każdej wystawie. 
Arthur Skowron, jak zawsze w tym samym czasie obecny i zmęczony. Pokazał cztery obrazy olejne o skomplikowanej kolorystyce bo bardzo zimnej. Wiem że mieszka nad oceanem ale tam nie zawsze jest zimno. Z jego poprzedniej wystawy z obrazami z wędkowania i walki z rybą te są ewidentnie przełożone na język koloru i ruchu. To świetny artysta, należy śledzić co robi. 

Beata Szpura jak zawsze oddziela swoje ilustracje od swojego malarstwa. Pokazała tym razem jedno i drugie. Kilka ilustracji i kilka obrazów. Malarstwo Beaty ma zawsze ślad techniki akwarelowej, jej obrazy są jakby przeźroczyste i mają dużo widocznej przestrzeni podobrazia. Beata jest świetna w nastrojach. Zawsze jej prace pokazują "nastrój". Obrazy i ilustracje są nie specjalnie realistyczne ale dopiero po dokładnej analizie, z grubsza wyglądają na realistyczne. Ten właśnie "trick" pozwala Beacie na rozmowy wyjaśniające z widzami. W jej malarstwie wszystko jest jakby nie zdecydowane do końca, jakby nie domalowane, że niby jeszcze ten obraz czeka na ostatni ruch pędzla, a ja myślę że ona to daje widzowi. Hej domaluj sobie to co ja w tobie budzę, dodaj sobie kolor w swojej wyobraźni, na który ja czasu nie mam. W ten prosty sposób Beata tworzy dialog z odbiorcą, który jest zwycięski. 
Jest z nami też Janusz Skowron, to ten co nas tu przygonił, to ten co wymyślił to zwycięską imprezę. To był świetny pomysł. Jeżeli Janusz zgodnie z obietnicą powtórzy to co miesiąc przez rok to nie mam cienia wątpliwości że jeden z nas wyląduje w dobrym miejscu zawodowo. 
Janusz pokazał 5 plansz ze swoimi rysunkami, w większości były to rysunki erotyczne. Czy do końca to nie wiem bo czasem sięgały po widza i jego wyobraźnię. Publiczność uwielbiała i nawet kiedy ktoś zobaczył pierś nagą na rysunku to nie zadzwonił po służby. Zawsze byłem fanem Janusza "erotyków" są to przepiękne rysunki opowiadające o niezwykłej konstrukcji kobiety. Udaje mu się widzieć rzeczy jakich inni nie widzą, daje także pewność że są to rzecz piękne a nie dewastacja dobra. 
No i Ja też tam byłem i miałem bardzo dużo radości z tego wydarzenia. Pokazałem dwie foty na aluminium, taka nowa dość skomplikowana technika wypalania fotek na aluminium i przy tej okazji około stu fotek na papierze.

Było wspaniale i okazale, zobaczymy co inni napiszą.


Sprawozdanie z naszej akcji w Central Park w TVPolonia



i więcej ...