17.07.2011

Emocjonalści w Central Park

Mamy dzisiaj w centrum świata, w centrum Nowego Jorku, w środku Central Parku wystawę. To jest świetny pomysł, pogoda znakomita, bardzo ciepło z lekkim wiaterkiem. Spędzamy tu całą sobotę (16 lipca 2011, od 10 rano do 17. wieczorem), Janek Hausbrandt, Wojtek Kubik, Arthur Skowron, Beata Szpura, Lubek Tomaszewski, Ania Zatorska, Janusz Skowron i ja Mietko. 
Lokalizacja znakomita tuż obok Turtle Pond, okrągły plac na którym ustawiliśmy 24 sztalugi z pracami u stóp pomnika Władysława Jagiełły, który zdobi to miejsce od 1940 roku przyjęty przez Central Park po wystawie światowej w 1939, kiedy nie miał się gdzie podziać po zamknięciu polskiego pawilonu.
To inicjatywa Janusza Skowrona, który zadbał o zezwolenia, zaproszenia i oranizację całego wydarzenia "Emocjonaliści w Central Park". To duża sprawa. Janusz niedawno świętował 50. wystawę w Starbucks na Greenpoincie. To kupa roboty i poważne dokonania jak na konto jednej osoby. Taki Central Park się liczy w każdym resume. Zrobił to mądrze.


od lewej: Wojtek Kubik, Janek Hausbrandt, Ania Zatorska, Arthur Skowron, Lubek Tomaszewski, Janusz Skowron, Beata Szpura i ja po drugiej stronie obiektywu
Janek w rozmowie z agentem Polskiej Agencji Prasowej jako tło do moich dwóch fotek
Lubomir Tomaszewski opowiada o swojej "Tancerce"
Tak to właśnie pomnik Jagiełły, jest okazały i prezentuje się świetnie 


Lubek Tomaszewski przydźwigał ogromną rzeźbę tancerki wykonanej z miedzianej blachy kolorowanej srebrem i innymi metalami z których Lubek robi sobie tylko znaną technikę rzeźby z wyglądem brązu. Tancerka wzbudzała przez cały dzień zainteresowanie młodszej części publiczności, kiedy dziewczęta w kręgach robiły sobie fotografie z rzeźbą naśladując pozycje tancerki. To właśnie daje nowy wymiar sztuki grupy Emocjonalistów. Spotkanie z publicznością przypadkową w dość szpanerskim miejscu. Przypadkowość ta daje nowy wymiar krytyki jaką można uzyskać od osoby obcej i nie w galerii.


Janek Hausbrand pokazywał swoje impresje nowojorskie. Te czarno/białe foty zawsze robią wrażenie bo są intrygujące. Pokazują w formie romantycznej codzienne obrazy z życia nowojorskiej rzeczywistości. 
Wojtek Kubik, który jeździ po całym świecie i zbiera bardzo emocjonalne obrazy w bardzo nie zbliżonych od siebie sytuacjach. Mamy więc jego fote z parą całującą się z pasją pod paryskimi kamienicami ale w tle jest wieża Eiffla. Z kolei Tomasz Stańko w kolorach reflektorów jest w klubie Birdland. Wojtek w tym samym czasie pokazuje kilka innych koncepcji z walki o tenisowe pierwszeństwo, także bokserskie zmagania mistrzów. Jest to fotografik o wysokim bardzo poczuciu estetyki ale związanej z treścią wydarzenia na fotce. Jest to powód że Wojtek jest jedynym który rozpoznaje na zdjęciu konsekwencje wydarzeń. Rozpoznając to podąża za wydarzeniami ze swoimi fotami. 
Ania Zatorska nie mogła ogonić się od osób pytających o ceny jej obrazów. Znaczy to dla mnie jedno że się podobała tej zróżnicowanej publiczności. Malarstwo Ani jest ciągle eksperymentujące i Ania nie podjeła decyzji co jej "leży". Poszukuje palety, techniki i tematów. Jest bardzo pracowita i efekty tej pracy można zobaczyć na każdej wystawie. 
Arthur Skowron, jak zawsze w tym samym czasie obecny i zmęczony. Pokazał cztery obrazy olejne o skomplikowanej kolorystyce bo bardzo zimnej. Wiem że mieszka nad oceanem ale tam nie zawsze jest zimno. Z jego poprzedniej wystawy z obrazami z wędkowania i walki z rybą te są ewidentnie przełożone na język koloru i ruchu. To świetny artysta, należy śledzić co robi. 

Beata Szpura jak zawsze oddziela swoje ilustracje od swojego malarstwa. Pokazała tym razem jedno i drugie. Kilka ilustracji i kilka obrazów. Malarstwo Beaty ma zawsze ślad techniki akwarelowej, jej obrazy są jakby przeźroczyste i mają dużo widocznej przestrzeni podobrazia. Beata jest świetna w nastrojach. Zawsze jej prace pokazują "nastrój". Obrazy i ilustracje są nie specjalnie realistyczne ale dopiero po dokładnej analizie, z grubsza wyglądają na realistyczne. Ten właśnie "trick" pozwala Beacie na rozmowy wyjaśniające z widzami. W jej malarstwie wszystko jest jakby nie zdecydowane do końca, jakby nie domalowane, że niby jeszcze ten obraz czeka na ostatni ruch pędzla, a ja myślę że ona to daje widzowi. Hej domaluj sobie to co ja w tobie budzę, dodaj sobie kolor w swojej wyobraźni, na który ja czasu nie mam. W ten prosty sposób Beata tworzy dialog z odbiorcą, który jest zwycięski. 
Jest z nami też Janusz Skowron, to ten co nas tu przygonił, to ten co wymyślił to zwycięską imprezę. To był świetny pomysł. Jeżeli Janusz zgodnie z obietnicą powtórzy to co miesiąc przez rok to nie mam cienia wątpliwości że jeden z nas wyląduje w dobrym miejscu zawodowo. 
Janusz pokazał 5 plansz ze swoimi rysunkami, w większości były to rysunki erotyczne. Czy do końca to nie wiem bo czasem sięgały po widza i jego wyobraźnię. Publiczność uwielbiała i nawet kiedy ktoś zobaczył pierś nagą na rysunku to nie zadzwonił po służby. Zawsze byłem fanem Janusza "erotyków" są to przepiękne rysunki opowiadające o niezwykłej konstrukcji kobiety. Udaje mu się widzieć rzeczy jakich inni nie widzą, daje także pewność że są to rzecz piękne a nie dewastacja dobra. 
No i Ja też tam byłem i miałem bardzo dużo radości z tego wydarzenia. Pokazałem dwie foty na aluminium, taka nowa dość skomplikowana technika wypalania fotek na aluminium i przy tej okazji około stu fotek na papierze.

Było wspaniale i okazale, zobaczymy co inni napiszą.


Sprawozdanie z naszej akcji w Central Park w TVPolonia



i więcej ...