09.11.2011

De - entryzm z dodanym "C" daje DECENTRYZM

Fotografia, fotografia, daje wolność wypowiedzi i niewolę obrazu. Fotografik to sekretarz rzeczywistości to osobnik zapisujący cudzy obraz. Dodać należy że przy pomocy urządzenia zwanego kamerą fotograficzną. Tak zwany aparat właśnie do tego służy, ale artyści kochają zmieniać świat. Zrobiła to grupa fotografików skupiona przy Galerii MCK w Ostrowcu Świętokrzyskim. Należy w tym miejscu przytoczyć definicję Adama Wiśniewskiego-Snerga "centryzmu" jako żródła opozycyjnego "decentryzmu". który zainspirował całe przedsięwzięcie. Oto tekst Snerga:



Fotografia Miry Rewers



"Wszystkie istniejące dzieła sztuki, mimo ich wielkiej różnorodności, zaliczyć można do jednego kierunku - do centryzmu, którego istota polega na tym, że środek przedstawionego przez artystę przedmiotu, czymkolwiek ten przedmiot jest - zawsze zajmuje miejsce w ramach utworu. 
Dla twórczości centrycznej charakterystyczne jest dążenie do pełnej ekspozycji prezentowanego przedmiotu - niezależnie od wybranej formy. 
Centryzm zezwala na przedstawienie fragmentu jakiejś rzeczywistości,  ale tylko w przypadku, kiedy cały przedmiot nie mieści się w ramach obrazu. 
Moja koncepcja kompozycji obrazu, w odróżnieniu od omówionej kompozycji centrycznej, nosi nazwę decentryzmu. Obraz wyraża postualat decentryzmu, gdy środek przedstawionego w nim przedmiotu znajduje się gdzieś niedaleko poza ramami utworu, skąd ten przedmiot dominuje nad ukazanym otoczeniem. Taka zasada kompozycji - poprzez stworzenie napięcia między ukrytym przedmiotem a widocznym tłem - pozwala wzmocnić znaczenie przedmiotu albo jego otoczenia w zależności od przypisanej im roli."



Fotografia Sergiusza Sachno

Ta definicja decentryzmu stała się ideą grupy fotografików z Ostrowca Świętokrzyskiego w składzie: Mira Rewers, Marek Rachwał, Piotr Komorowski, Mirosław Araszewski, Jakub Kaczanowski, Ryszard Karczmarski, Grzegorz Gałęzia, Cezary Łutowicz, Stanisław Dunin-Borkowski, Mirosław Radomski, Artur Dziwirek, Robert Andre, Jacek Konrad-Jędrzejczak, Agnieszka Radlak, Jerzy Piątek, Andrzej Łada, Justyna Gentile - Łada i Sergiusz Sachno.
Grupa ta skoncentrowała się w sowich działaniach artystycznych na opisaniu rzeczywistości w sposób niebezpośredni, gdzie regułą stały się niedopowiedziane kształty rozmyte kolory, cienie przedmiotów a nie same przedmioty czy zgoła abstrakcyjne formy wymagające od widza refleksji i interpretacji. Dzięki temu fotografie te są śladem działania człowieczego i w tym miejscu właściwie leży wartość tej fotografii, żeby zobaczyć człowieka na którego ślad działania patrzymy na zdjęciu.



Fotografia Cezarego Łutowicza

Artyści używają tego prowokacyjnie często używają zabiegu kadrowania czy przełamywania kompozycji obcymi sobie elementami. Sporo fotografii jest czarno białych co w tym przypadku dodaje dramaturgi obrazom. Na wystawie można zobaczyć pełną rozpiętość tematów i technik używanych w grupie. Są fotografie studyjne, są aranżowane w plenerze czy we wnętrzach, bogactwo użytych środków miesza się z tematami przynosząc każdemu możliwość zatrzymania się w zabieganiu i skupienia nad refleksyjnością rzeczywistości.
kuratorem wystawy jest Janusz Kapusta



Fotografia Mirosława Araszewskiego


Wystawę można obejrzeć w ramach XIII Chopin and Friends Festiwal w Polish & Slavic Center 177 Kent Street, Brooklyn NY 11222



i więcej ...

02.11.2011

Z teatru Rondo prosto na Broadway

Droga to jest daleka, ale znakomity początek Wiolka Komar ma już za sobą. W najbliższą niedzielę wystąpi po raz pierwszy na Broadwayu ze swoim monodramem Diva. Występ ten jest udziałem w
The 2nd annual United Solo Theatre Festival. Festiwal ma dopiera dwa lata ale cieszy się coraz większym zainteresowaniem w branży. W tym roku na festiwal przybyło zaprezentować teatr jednego aktora sześcioro artystów z Polski. Na festiwalu wystąpi 77 artystów z 20 krajów i 11 stanów US. Dyrektorem artystycznym i pomysłodawcą festiwalu jest Omar Sangare. Przedstawienia festiwalowe można oglądać od 20 października do 20 listopada.



Wiolka Komar
Wiolka Komar na scenie teatru Rondo
i w znakomitej kreacji Magdaleny Franczak



Wiolka Komar ma na swoim koncie już 4 monodramy, Diva to najnowsza jej produkcja, która powstała wraz z reżyserem Stanisławem Miedziewskim i miała premierę w teatrze Rondo w Słupsku w roku 2010. W dorobku Wiolki jest także praca Tadeusza Różewicza. Tę sztukę napisała Magdalena Gauer, przełożyła na angielski Caryl Swift a kostium zaprojektowała Magdalena Franczak. To bardzo ważne mieć dobrego tłumacza i wystawić sztukę po prostu po angielsku w Nowym Jorku, czego inne artystki nie uznają za konieczne i wyświetlają napisy, których nowojorczycy nie uwielbiają niestety. Dla Wiolki jest to dodatkowy atut wejścia na światowe sceny.


Diva to opowieść o duszy artysty i co się z nią dzieje w zależności przez jakie przygody życia artysta przechodzi lub przechodzić musi. Nora Sedler, która jest bohaterem opowieści to znakomita sława operowa, która w młodości przeszła przez okrucieństwa wojny, getta i obozu koncentracyjnego. Jak daje radę ciągnąć swoją karierę śpiewaczą z tymi bagażami opowiada Wiolka Komar. Swoim wystąpieniem Wiolka pokazuje że teatr jednego aktora jest jej bardzo mocną stroną. Nie ruszając się z miejsca trzyma w napięciu widza przez blisko 50 minut. Wszystkie narzędzia jakie ma do dyspozycji to głos i mimika, bo rekwizytów praktycznie na spektaklu brak. Podjęcie się takiego zadania przez niespełna trzydziestoletnią aktorkę to prawdziwa batalia o zawodowy sukces. Ufam że się powiedzie i będę miał znajomą aktorkę w Hollywood wszak zaraz po spektaklu Wiolka rozpoczyna studiowanie zawodu w New York Film Academy. Good luck.



i więcej ...



Przedstawienie odbędzie się 6 listopada o godz. 5pm
Diva w teatrze Row przy 410 West 42nd Street New York, NY 10036
bilety $18 można kupić tutaj:
klik one
klik two