03.12.2013

Fotografie malarskie z Wenecji

Andrzej Haladuda jest artystą który w swoich pracach pokazuje poetycką część swojej duszy. Patrząc na jego fotogramy od lat ciśnie mi się do głowy myśl że pewnie byłby poetą gdyby nie został fotografikiem. Jego paryski cykl "Vine" był pierwszym, po którego obejrzeniu miałem takie skojarzenia. Teraz przyszła kolej na następny poetycki cykl "Venetian Motifs".

Il mosaico pavimentale, IIII, Murano, 2008

Tym razem to nie tylko poetycki cykl a także bardzo malarski. Praktycznie wchodzi ze swoimi pracami na granicę bliżej niedookreślenia, czyli granicę malarstwa i fotografii. Efekt jest znakomity. Dlatego że Andrzej podejmując się tak przecież "ogranego" tematu wchodzi na minę. Wygrywa ten projekt tym że dzieli Wenecję na trzy wizualne ścieżki jak rytm w piosence. Jeden: marmur - to materiał budowlany o ogromnym znaczeniu dla Wenecji, dwa: schody - bo bez schodów ani rusz w tym mieście, odnosi się nawet wrażenie że albo się jest na wodzie albo na schodach albo ..., trzy: mosty - no właśnie na moście, które właściwie wraz z nieodłączną gondolą są najbardziej rozpoznawalnymi symbolami tego miasta.

Il ferro di prua, X, San Marco, 2006  La gondola, I, San Marco, 2004    La gondola, III, San Marco, 2007
Praktycznie cała wystawa tarza się w wodzie, choć fotografii wody jako takiej nie widzę. Przez wodę jednak jako najistotniejszy element istnienia i bycia tym czym jest Wenecję widzimy. Czy fotograficznie Andrzej to odkrył dla świat czy nie to ważne że tak to pokazuje, bo przecież o to w poezji chodzi, żeby był nastrój i charakter, chociaż i kolorowi tego odmówić się nie da. No ale to już właśnie malarska wartość tej wystawy.

Il pavimento a mosaico, IX, Murano, 2004
Do fotograficznej strony wsadziłbym obrazy czarno/białe, żeby ta walka malarstwa z fotografią się odbyła. Te czarno/białe fotki są najbardziej liryczne, troszkę tęskniące a troszkę smutne. Jak wiemy nie wszystko w Wenecji leci jak po maśle jest sporo kłopotów technicznych z utrzymaniem miasta. Byłoby więc smutno a może najsmutniej gdybyśmy stracili naszą bo przecież my Europejczycy czujemy to tak jakby ona "NASZA" była Wenecję i o tym opowiadają strofy czarno/białej fotografii Andrzeja na tej wystawie.

Santa Maria dei Miracoli, X, Cannaregio, 2007

Andrzej wychowany w rodzinie kultywującej tradycje kultury francuskiej był związany z Francją większość swojego dorosłego życia. Dlatego więc w jego twórczości pojawiają się z natury rzeczy tematy europejskie, dopiero po przeniesieniu się do Nowego Jorku w 2002 roku Andrzej dodaje może mniej poetyckie tematy ale ujęte w podobny poetycki sposób do swojego dorobku. Jak opisana już przeze mnie kilka lat temu wystawa Halloween.

Resztę fotogramów można zobaczyć OD 4 GRUDNIA 2013 DO 4 STYCZNIA 2014:
SOHO PHOTO GALLERY
15 White Street  New York NY 10013
212.226.85.71
www.sohophoto.com

Artist Reception: Tuesday, December 3, 6:00-8:00pm
Meet the Artist: Saturday, December 7, 1:00-6:00pm